Jedna strona o tym, jak myślimy o procesach, sztucznej inteligencji i danych — z odnośnikami do książek, z których to bierzemy.
Firma to zbiór procesów, którymi trzeba zarządzać. Każdy, nawet najbardziej skomplikowany proces, można podzielić na mniejsze kawałki, a te na jeszcze mniejsze. Te najmniejsze są na tyle proste, że wykona je najprostsza maszyna. Jeśli dodasz uprawnienia i zasady, zbudujesz samowystarczalny organizm.
Piotr Lubszczyk, założyciel Silvanos
Dlaczego Silvanos. Silva to po łacinie las, a Silvanus był rzymskim bóstwem lasów i granic. Nazwę wzięliśmy stąd, bo to, co budujemy, ma kształt drzewa. Korzeń to klient. Pień to proces, który zaczyna się i kończy u niego. Konary to podprocesy, gałęzie to zadania, a liście to najmniejsze kroki, na tyle proste, że wykona je maszyna. Granice między gałęziami to uprawnienia i bramki: kto może co zrobić i kiedy decyzja wraca do człowieka. Firma jest lasem takich drzew, a las, w którym każde drzewo ma korzeń, pień i liście, sam się utrzymuje. Nie rysujemy schematów organizacyjnych. Sadzimy drzewa procesów.
Procesy. Nie wierzymy w firmę jako zbiór stanowisk. Wierzymy w firmę jako zbiór procesów, które zaczynają się u klienta i u klienta się kończą. To nie jest nasza myśl, tylko dorobek trzydziestu lat zarządzania procesowego: Hammer i Champy pokazali, że wartość powstaje w procesach przecinających działy, a nie wewnątrz działów1; Rummler i Brache nazwali „białą przestrzenią" miejsca między komórkami schematu organizacyjnego, gdzie ginie najwięcej pieniędzy2; Dumas, La Rosa, Mendling i Reijers zamienili to w metodę: zidentyfikuj proces, zmierz go, przeprojektuj, wdróż, monitoruj, i od nowa3. My tę metodę traktujemy dosłownie. Proces rozkładamy na coraz mniejsze kroki tak długo, aż każdy krok ma jednego właściciela, jasne wejście, jasne wyjście i dowód, że został wykonany.
Sztuczna inteligencja. Modele językowe nie zastępują u nas ludzi. Wykonują najmniejsze kroki procesów: te, które są powtarzalne, dobrze opisane i mierzalne. Trzymamy się prostej zasady branży: najpierw najprostszy przepływ, który działa, a agent z autonomią dopiero tam, gdzie prosty przepływ nie wystarcza4. Każdy krok wykonywany przez maszynę ma bramkę: próg jakości, po którego przekroczeniu automat może działać sam, i punkt, w którym decyzję przejmuje człowiek. Gawande nauczył medycynę i lotnictwo, że krótka lista kontrolna ratuje przed błędem ekspertów5; my tę samą listę wpisujemy w każdy krok, który dostaje maszyna.
Nasza filozofia. Trzy reguły. Po pierwsze, standard przed automatem: nie automatyzujemy tego, czego nie umiemy opisać i zmierzyć ręcznie6. Po drugie, wąskie gardło przed wszystkim innym: usprawniamy ten krok, który ogranicza cały system, a nie ten, który jest najłatwiejszy7. Po trzecie, mierzalność: jeśli czegoś nie da się zmierzyć, da się to przynajmniej oszacować z jawną niepewnością, a decyzja bez liczby jest tylko opinią8. Ciągłe doskonalenie rozumiemy jak Rother: mały krok, sprawdzenie, korekta, następny krok9.
Dane. Dane traktujemy jak surowiec, który ma pochodzenie, właściciela i termin ważności. Każdy rekord w naszych bazach ma źródło i datę, każde źródło ma sprawdzony tytuł prawny, a jakość mierzymy na losowej próbie, nie na deklaracji. Wierzymy, że proces, którego nie widać w danych, nie istnieje: dlatego to, jak proces naprawdę biegnie, sprawdzamy na śladach jego wykonania, tak jak uczy process mining10. I dlatego kupujemy taniej, sprzedajemy drożej, a cena zakupu nigdy nie opuszcza firmy.
Po co to wszystko. Żeby mała firma mogła działać jak duża: bez działu na każdą czynność, ale z procesem na każdą czynność. Tak budujemy własne firmy i tak budujemy je klientom.